Wystawy wirtualne – nowy pomysł na promocję sztuki

Chociaż tradycyjne wystawy stacjonarne wciąż są dominującą formą zapoznawania się ze sztuką i – szerzej – z kulturą, wzrost oddziaływania internetu i nowych mediów sprawił, że wszyscy uczestnicy rynku sztuki otrzymali zupełnie inne, świeże możliwości. Przykładem wystawy wirtualne, z których każdy może skorzystać na własny sposób.

Wystawy wirtualne dają korzyści wszystkim uczestniczącym stronom

I tak widzowie otrzymują wgląd w interesujące ich działania twórcze – o praktycznie nieograniczonym dostępie, wraz z opisem kuratorskim i całym pakietem niezbędnych informacji. Dla samego kuratora – który podobnie jak przy organizacji wystawy stacjonarnej jest kluczowy – wystawa wirtualna to szansa na odkrywanie potencjału jeszcze jednego wystawienniczego medium. Galerzystom i marszandom wystawy wirtualne mogą posłużyć jako kolejne narzędzie promocji artystów, a także, przy odpowiedniej prezentacji, skrócą drogę od zainteresowania dziełem po jego zakup. Artyści wreszcie mogą przy wsparciu galerii dotrzeć ze swoimi obrazami, grafikami, fotografiami, rzeźbami czy innymi dziełami sztuki nawet na antypody.

Wystawa wirtualna sztuki jako przykład strategii win-win, a nawet win-win-win-win? Tak, jeśli do organizacji takiej wystawy podejdzie się w sposób maksymalnie profesjonalny i sięgnie po rozwiązania dostosowane do zakładanych celów i rodzaju prezentowanej sztuki. Niezależnie jednak od poszczególnych ustaleń, obowiązkiem organizatorów będzie takie sformatowanie wystawy, by zastosowane technologie urozmaiciły doświadczenie obcowania ze sztuką i jednocześnie upowszechniały te zjawiska artystyczne, które uważają za wartościowe.

Jak przekuć nowoczesne media w atrakcyjną wystawę wirtualną?

Organizowane wyłącznie w przestrzeni wirtualnej wystawy, podobnie jak wystawy tradycyjne, mogą przybrać formę narracyjną – poprzez angażującą opowieść wciągnąć widzów w śledzenie przedstawianych wątków czy smakowanie wizualnej esencji. Aby zbudować taki intrygujący ekspozycyjny mikroświat, autorzy wystawy mogą sięgnąć po wiele środków i narzędzi znanych ze ścian stacjonarnych galerii, ale nie zawsze się tam w pełni sprawdzających: multimediów, infografik, biogramów, wywiadów, opisów dzieł, wnikliwych tekstów krytycznych. A ponieważ komunikacja cyfrowa niemal nieustannie się rozwija, niewykluczone, że w przyszłości wystawy wirtualne będą wzbogacone na przykład o transmisje na żywo, gry z odbiorcą czy aplikacje wykorzystujące rozszerzoną rzeczywistość (augmented reality). Wirtualna wystawa sztuki ma tę zaletę, że funkcjonuje jako magazyn najważniejszych treści, skupiający w jednym miejscu rozproszone po sieci i bibliotekach informacje.

Liczba składowych może przekroczyć nawet najbardziej obszerne i rozbudowane wystawy galeryjne – znikają bowiem towarzyszące zwykle wystawom stacjonarnym problemy związane z logistyką i rozplanowaniem ekspozycji. W przestrzeni wirtualnej, gdy zbuduje się spójny scenariusz wystawy, w zapomnienie odejść mogą tradycyjne obawy. Trudno zmęczyć albo znużyć widza – wielogodzinne, nierzadko fascynujące wizyty w galeriach i muzeach stacjonarnych bywają prawdziwym testem sprawdzającym kondycję i koncentrację. Na ekranie komputera odwiedzający ma więcej czasu, by zapoznać się z artystą albo prezentowanymi dziełami – akurat tyle, ile sam uzna za stosowne. W każdej chwili może też do wystawy wrócić i w spokoju zastanowić się, czy obejrzany obraz, fotografia czy grafika płynnie uzupełnią kolekcję albo są warte zapamiętania i podzielenia się z innymi.

Wystawa wirtualna sztuki łączy kolekcjonerów, dziennikarzy i miłośników sztuki z całego świata, gdyż wystawy można pokazywać równocześnie w różnych wersjach językowych i o każdej porze – dzięki smartfonom i tabletom nawet w trakcie przemieszczania się po mieście czy podróży służbowej. W ten sposób szybciej można dotrzeć do potencjalnych zainteresowanych w każdym zakątku globalnej wioski przy relatywnie niskich kosztach.

Wystawy wirtualne w polskich instytucjach kultury

W Polsce bardzo eleganckie wizualnie wystawy wirtualne proponuje Muzeum Miasta Łodzi: o Janie Karskim, legendarnym emisariuszu Polskiego Państwa Podziemnego, i o Julianie Tuwimie, jednym z najpopularniejszych polskich poetów – a raczej o ich związkach z Łodzią. Czytelne infografiki i przemyślane rozmieszczenie informacji powodują, że całość prezentuje się atrakcyjnie. Ewentualne przeładowanie treścią (publikacje są obszerne) nikomu nie powinno przeszkodzić, gdyż do cyfrowych folderów zawsze można wrócić. Również Filmoteka Narodowa na swojej stronie internetowej zamieszcza wystawy wirtualne, z których chętni dowiedzą się sporo czy to o początkach kinematografii na ziemiach polskich, czy o związkach Henryka Sienkiewicza ze sztuką filmową.

Warszawskie Muzeum Historii Polski z kolei wykorzystuje do prezentacji swoich wystaw wirtualnych platformę Google Arts&Culture. To ogromne narzędzie i pole do popisu, o którym nieco więcej powiemy w dalszej części tekstu, pozwala wielu instytucjom z całego świata zaprezentować swoje zasoby na kilka czytelnych, przyjaznych użytkownikowi sposobów. Jednym z nich jest, obok spacerów wirtualnych, moduł ekspozycji. Wiele muzeów i galerii korzysta z tego cyfrowego przyrządu, rezygnując przy tym z podobnych własnych, oryginalnych publikacji. Muzeum Historii Polski dysponuje akurat obszerną bazą wiedzy, przydatną w edukacji kulturalnej, jednak nie jest to zawsze obowiązująca reguła.

Wirtualne wystawy a promocja sztuki współczesnej

Wciąż w ramach cyfrowego rozpowszechniania sztuki prym wiodą duże instytucje muzealne, których działy edukacji próbują wykorzystać nowe media do swoich celów. Ewidentnie brakuje galerii sztuki nastawionych na promocję artystów współczesnych – również tych młodych – zainteresowanych organizacją wystaw wirtualnych. I to takich wystaw, które nie tylko mają miejsce w przestrzeni internetowej, ale również które są rzeczywistym wydarzeniem z obrębu rynku sztuki: rozpoczynają się wernisażem, skupiają dzieła sztuki i gości, kończą finisażem.

Aby wypełnić tę pustkę, Galeria Sztuki Dostępnej Limited Edition stworzyła już dwie takie wirtualne wystawy. Ich bohaterami byli Józef Wilkoń i Marcin Ryczek, przedstawiciele różnych pokoleń, technik artystycznych i filozofii twórczych. Ich zupełnie inne prace – Wilkoń to ceniony nestor polskiej ilustracji, Ryczek jest popularnym międzynarodowym fotografem – odnalazły wspólny mianownik właśnie w obrębie wirtualnej wystawy Galerii Limited Edition. Zarówno Elektroniczne impresje Józefa Wilkonia, jak i The Moment spotkały się z dużym zainteresowaniem – na tyle dużym, że konieczne było przedłużenie wystawy Marcina Ryczka, a w przypadku wystawy prac Józefa Wilkonia zaaranżowanie dodatkowej, stacjonarnej wystawy w Galerii Delfiny.

Wystawa wirtualna może zatem pełnić rolę podstawowego źródła informacji, podobnego wystawie w galerii stacjonarnej – wyznacza się bowiem kuratora, rozplanowuje przestrzeń wystawienniczą, tworzy opis kuratorski, opracowuje plan promocyjny, organizuje wernisaż. Z czasem taka wystawa przeobraża się w wydarzenie wspomagające kolejne przedsięwzięcie – jest doskonałym, uniwersalnym pretekstem do wykonania przez galerię kolejnego kroku i uzupełnienia oferty, a dla artysty – metaforyczną trampoliną, umożliwiającą dotarcie do szerszej publiczności.

Wirtualne spacery – namiastka prawdziwej wystawy?

Ale wystawa wirtualna w opisanej tutaj formie to tylko jedna z możliwych propozycji eksponowania sztuki online. Stosunkowo łatwo natrafić na tak zwane wirtualne spacery po wystawach zaistniałych – w przeszłości bądź teraźniejszości – w rzeczywistości. Taki wirtualny spacer zazwyczaj oparty jest o fotograficzną dokumentację przeobrażoną w symulację wnętrz galerii albo muzeum. To świetna i ciekawa metoda obrazująca rozlokowanie dzieł sztuki czy innych eksponatów, przydatna szczególnie, gdy widz nie zdążył lub nie mógł zobaczyć ich na własne oczy.

Wspomniane już Google Arts&Culture pozwala, obok zaprojektowania istniejącej wyłącznie w wersji cyfrowej wystawy wirtualnej, na stworzenie właśnie takich spacerów wirtualnych. Umożliwia to znana niemal wszystkim użytkownikom Google technologia Street View. Z Google Arts&Culture współpracuje plejada renomowanych muzeów i galerii z całego świata, w tym British Museum, The National Gallery, Rijksmuseum, Galeria Uffizi, Ermitaż, Muzea Kapitolińskie czy Metropolitan Museum of Art, ale i ośrodków mniej znanych, często spoza strery euro-amerykańskiej, jak National Gallery w Delhi, indonezyjskie Museum Nasional w Dżakarcie czy Museu de Arte Moderna de São Paulo. Wszystkie z nich można obejść bez wychodzenia z domu i otrzymać równocześnie z pierwszej ręki niezbędne informacje na temat interesującego eksponatu. Autorzy przedstawiają też odwiedzającym specjalnie przygotowane, tematyczne ekspozycje, które nie mają formy spaceru, ale zachęcającej prezentacji.

W Polsce na uwagę zasługują przede wszystkim spacery przygotowane przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN i Muzeum Narodowe w Warszawie. Obie instytucje udowadniają, że takie spacery wirtualne rzeczywiście potrafią rozszerzyć dostęp, skrócić odległości i zignorować wydawałoby się niezbędne do pokonania kilometry. Zaproponowane przez muzea spacery wirtualne zachwycają jakością wykonania, która nie przesłania pożądanych treści. Znakomicie przygotowane od strony merytorycznej teksty istotnie wzbogacają wiedzę uczestnika spaceru, oprawa graficzna jest nowoczesna, a samo poruszanie się po wystawie nie sprawia trudności. Oczywiście w sieci znajdziemy również spacery wirtualne po wystawach niekoniecznie bezpośrednio związanych ze sztuką – będą to na przykład muzea wojskowości czy obiekty kultu. Ciekawą bazę takich spacerów udostępnia serwis Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Kultura Dostępna.

Anachroniczne wycieczki wirtualne

Jednakże niekiedy początkowo olśniewające doznania związane ze złamaniem podziału na to, co rzeczywiste i to, co wirtualne opadają, gdyż interfejs okazuje się niewygodny – czasem wręcz można się w wirtualnej przestrzeni zgubić – a sam użytkownik odkrywa, że symulacja wizyty nie jest tożsama z faktyczną wizytą. Otrzymuje więc coś, co ostatecznie nie spełnia rozbudzonych oczekiwań. Trudno też spodziewać się w tego rodzaju wystawach wywiadów albo innych angażujących materiałów multimedialnych. Tak właśnie jest w przypadku spacerów wirtualnych stworzonych kilka lat temu.

Szybkie tempo przemian technologicznych powoduje, że dziś niektóre z takich wycieczek męczą nie mniej niż kilkugodzinne wizyty w potężnych instytucjach muzealnych – a to ze względu na niewygodny interfejs i nieobecność wygodnej formy prezentacji informacji. Na takie – dla jednych trącące myszką, dla drugich technologicznie nostalgiczne – wirtualne spacery zapraszają na przykład Muzeum Narodowe w Krakowie i Muzeum Miejskie Wrocławia. Ta pierwsza instytucja oferuje wgląd w wystawy stałe i archiwalne, ta druga umożliwia zobaczenie wnętrz swoich oddziałów i ich ekspozycji stałych. Podczas gdy wirtualne wycieczki po POLIN czy warszawskim Muzeum Narodowym można potraktować jako niebanalne zamienniki wizyty w muzeum stacjonarnym, źle wykonanym spacerom brakuje jakości, trudno podczas nich dostrzec szczegóły eksponatów, a spacerowiczowi towarzyszy – zamiast zaciekawienia eksponatami – chaos.

Jeśli się na stworzenie wirtualnego spaceru decydować, to należy robić to z myślą o technologicznej aktualności. Jak bardzo jest to istotne, zauważyły władze wspominanego wcześniej Muzeum Narodowego w Warszawie. Co ciekawe bowiem, w internecie łatwo natrafić również na starszą wersję wirtualnego spaceru po salach tej szanowanej instytucji kultury. Zaprojektowana w 2009 roku witryna nie może rzecz jasna zachwycać – chyba że antropologów kultury albo historyków internetu. Przejście z ociężałego spaceru do niemal swobodnej przechadzki jest tu znakiem czasu i przejawem mądrej refleksji. Jednak nie wszystkie instytucje kultury dysponują funduszami, by zaaplikować chętnym wirtualnym spacerowiczom autentyczne doświadczenie.

Innym wyjściem jest wykonanie może mniej spektakularnej niż spacer wirtualny, ale o wiele bardziej czytelnej i skutecznej w promocji czy dostarczaniu informacyjnego zachwytu wystawy w pełni wirtualnej – nie mającej odpowiednika w świecie rzeczywistym. Spacery wirtualne, niezależnie od stopnia zaawansowania technologicznego i poziomu oddziaływania na widza, a także inne wystawy wirtualne mają to do siebie, że brakuje im otoczki wydarzenia kulturalnego – a taką może nadać choćby organizacja wirtualnego wernisażu, który skupi w jednym miejscu i w jednym momencie widzów, krytyków, kolekcjonerów, galerzystów i artystów.

Wystawa wirtualna wystawie wirtualnej nierówna – wystawy galerii, które operują niemal wyłącznie w świecie wirtualnym różnią się nieco od propozycji wspomnianych fotograficznych spacerów po przestrzeniach stacjonarnej galerii. Nie są ograniczone technikaliami uniemożliwiającymi rzetelne zapoznanie się nie tyle z samymi dziełami, co z artystą – jego biogramem, filozofią twórczą, recepcją krytyczną. A w porównaniu z wystawami zaaranżowanymi w tradycyjny sposób – nie są ograniczone utrudnieniami logistycznymi, geograficznymi, czasowymi. Nie mają też pretensji do odtwarzania i odgrywania rzeczywistości – są po prostu jeszcze jedną drogą prowadzącą do zachwytu nad efektami artystycznej twórczości.
LINKI:

Filmoteka Narodowa: http://www.fn.org.pl/pl/page/405/wystawy-wirtualne.html
Muzeum Historii Polski: https://www.google.com/culturalinstitute/beta/partner/polish-history-museum

Kultura Dostępna: https://kulturadostepna.pl/on-line/wirtualne-muzea
POLIN: http://www.polin.pl/pl/wirtualny-spacer-warszawa-warsze
Muzeum Narodowe w Warszawie: https://www.google.com/culturalinstitute/beta/partner/muzeum-narodowe-w-warszawie?hl=pl

Muzeum Historyczne w Pałacu Królewskim we Wrocławiu: http://wroclaw360.pl/miejsce.php?q=110
Internetowe Muzeum Narodowe w Krakowie: http://www.imnk.pl/strona_glowna.php?g=SU
Muzeum Narodowe w Warszawie (stara wystawa): http://muzeumnarodowe.wkraj.pl/