Dżochu - liryczna narracyjność

 

Wiktor Dżochowski a właściwie Josepczuk w środowisku przemyskim zwany Dżochem, pochodzi z Delatyna, miejscowości położonej w malowniczej okolicy, wśród gór karpackich w dolinie Prutu. Urodził się w 1944 roku, czasie znaczącym dla dalszych losów naszego kraju, jak również całej rodziny artysty. W pamiętnym roku, obszar Delatyna wcielony został do Ukraińskiej SRR, co skutkowało przymusowym wysiedleniem wielu mieszkańców tego terenu. Jak znaczna część przesiedleńców z Kresów Wschodnich, Josepczukowie znaleźli przystanek w przygranicznym Przemyślu, mieście położonym na pogórzu przemysko-dynowskim, zapewne w części przypominający im, w dramatycznych okolicznościach opuszczony pełen uroku Delatyn. Koleje losu niewątpliwie odbiły się na twórczości artysty. Niezwykle wrażliwy, utalentowany plastycznie rozpoczął naukę, w położonej nieopodal Przemyśla, szkole plastycznej. Jego nazwisko widnieje na liście absolwentów Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu 1964 roku. Może warto wspomnieć o istotnym ,w tamtych latach,, wpływie autorskiego programu wychowania, pedagoga malarza Alojzego Zawady, na twórczość uczniów szkoły. Sztuka wg Zawady powinna opierać się na przekonaniu o istnieniu piękna i poszukiwać piękna. I może z tym przeświadczeniem Dżochowski kontynuuje dalszą edukację plastyczną. Po pomyślnie zdanym egzaminie zostaje studentem Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wybiera rzeźbę, dyscyplinę artystyczną, dla której słuszna postawa i wrodzona siła podparta treningami bokserskimi były tylko zaletą. Studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie zakończył w 1973 roku dyplomem na Wydziale Rzeźby w pracowni wybitnych polskich rzeźbiarzy prof. Jacka Pugeta i prof. Mariana Koniecznego. 

 

Po skończeniu studiów wraca Przemyśla, wchodząc szybko w krąg miejscowej bohemy artystycznej, od razu stając się jej barwnym elementem. Obok realizacji rzeźbiarskich, niekończących się artystycznych biesiad, Dzochowski odkrywa dla siebie malarstwo. Z natury niezwykle żywiołowy, w swoich obrazach zamyka otaczające go barwy, światło, ruch i przestrzeń pełną subtelności i delikatności. Na małych przestrzeniach, malując głównie za pomocą akwareli, potrafi w mistrzowski sposób zawrzeć niezwykle emocje, nastrój chwili, jakąś nutę niepokoju i melancholii Być może wydarzenia w dalekim Delatynie, przekazywane synowi przez matkę odcisnęły również piętno na twórczości artysty. Zawsze czuły na piękno krajobrazu, niekiedy mimetycznie, tworzy pełne uroku pejzaże.

 

Potrafi, kilkoma muśnięciami pędzla, rozlaniem farby na wilgotnym papierze, uzyskać sugestię dalekich horyzontów zapamiętanych krajobrazów. Pracując w wymagającej szybkich decyzji malarskich technice akwareli, zdobył niezwykłą swobodę w malarstwie olejnym, w prosty sposób, bez zbędnej filozofii, malując otaczający Go świat pełen piękna , liryzmu, melancholii. W sposób umiejętny, bezbłędnie jest w stanie zatrzymać na płótnie, desce czy papierze ulotną chwilę. Najbardziej banalne rzeczy takie jak walące się chaty, czy fragmenty ukochanego Przemyśla, zachwycają grą barwy i światła i jakimś nieuchwytnym nastrojem. Sztuka obecna przez cały czas w życiu Wiktora Dżochowskiego, w chwili kryzysu pozwala mu komunikować się z otoczeniem. Pomaga mu w tym specyficzny intelekt, niezwykła pamięć wzrokowa i wyobraźnia twórcy. Malarstwo jest łącznikiem artysty z życiem, jest całym jego światem.

 

Artysta pomimo przeciwności losu nie traci zapału do pracy, wypracowanym przez siebie wizualnym językiem, przekazuje nam swoją wrażliwość, którą można skomentować słowami Bohumila Hrabala : ten świat jest opętańczo piękny, nie dlatego że jest, ale że ja go tak widzę.

 

Wiesława Wideryńska